Ostatnio prowadzę takie nieoficjalne rozeznanie wśród znajomych digital nomadów i widzę wyraźny trend. Grecja i Egipt są z nas wszystkich "zaliczone", ludzie szukają mniej oczywistych kierunków za podobne pieniądze.
W moim ostatnim sezonie najczęściej padały: Albania (idealna na czerwiec, ceny śmiesznie niskie), Gruzja (kuchnia plus góry plus 0 turystów), Czarnogóra (drogi już rosną ale jeszcze warto), Sycylia w czerwcu zamiast lipca. A Wy gdzie jedziecie i czemu?
W moim ostatnim sezonie najczęściej padały: Albania (idealna na czerwiec, ceny śmiesznie niskie), Gruzja (kuchnia plus góry plus 0 turystów), Czarnogóra (drogi już rosną ale jeszcze warto), Sycylia w czerwcu zamiast lipca. A Wy gdzie jedziecie i czemu?


